niedziela, 8 maja 2016

Cisza w eterze... Przerwa w transmisji...Przepraszamy za usterki... czyli co się stało że Szmaragdowym Oczkiem?

Witajcie


Ostatnio jestem całkowicie wykluczona z życia blogowego. Trzy wersje robocze postów czekają na lepsze czasy i szczerze nie wiem kiedy ujrzą światło dzienne blogera. 
Od połowy kwietnia moje życie wywróciło się do góry nogami, a mi wydaje się, że dalej kręce się o 360 stopni wokół wszystkich spraw bez jakiejkolwiek kontroli... 
Przyszedł ten czas, że trzeba było pójść na swoje - trochę z obawą, trochę z radością. W końcu własne mieszkanie to już grubsza sprawa, obok której nie można przejść obojętnie i powiedzieć "nie chce mi się", a z drugiej strony swoboda i poczucie, że nikt nie patrzy ci na ręce oraz nie narzuca swojego stylu, trybu życia - bezcenne!


Od ponad tygodnia wraz z lubym dzielnie walczymy - remontujemy salon. Marnie nam to idzie, ciągle z do skoku - bo praca, bo obowiązki, bo choroba... Kolejny dzień i noc bez odpoczynku i miejsca do wygodnego spania, ale jest już bliżej niż dalej :) Najgorsze są zawsze początki... 
Obecnie wygładzamy ściany, potem tylko malowanie, założenie paneli i ustawienie mebli. A potem... reszta pomieszczeń w mieszkaniu :D aż skaczę z radości! 

Tak wyglądał pokój w trakcie: 


Po zrywaniu tapet, które jeszcze bardzo dobrze pamiętały lata 70, zdzieraniu trzech różnych warstw farby i tonach pyłu jesteśmy wreszcie na takim etapie gdzie efekty już zaczynają cieszyć oczy :) 




Jeszcze dużo zostało do zrobienia, ale cieszę się, że mimo zasypiania na stojąco idziemy do przodu. Meble już wybrane (zdanie lubego oczywiście w 75% miało przewagę :p) i teraz czekamy na nową meblościanke oraz narożnik :)



Z resztą narazie wstrzymaliśmy się - nie wiem nawet jaki kolor ścian wybrać, ale poważnie zastanawiam się nad fioletem w połączeniu z popielatym. Zobaczymy. 

Dodatkowym minusem przeprowadzki oprócz brudu, ciągłego sprzatania, życia na kartonach oraz zmęczenia, jest brak dostępu do internetu. Obecnie piszę z aplikacji na telefonie - w sumie pierwszy raz, więc z góry przepraszam za styl itp. Na dostęp do stałego łącza i korzystanie z laptopa muszę jeszcze poczekać z tydzień, dwa. Chyba wytrzymam, choć na telefon już patrzeć nie mogę :/ Laptop to jednak laptop. Samo pisanie postu na telefonie jest średnio wygodne, o dodawaniu zdjęć przez aplikację nawet nie będę wspominać - na swoim HTC mogę dużo, ale nie wszystko. 
Mam nadzieję, że za niedługo wreszcie powrócę do świata żywych - blogowego :D 

A dzisiaj wspomnę Wam jeszcze, że zostałam Ambasadorką Le Petit Marseillais w kolejnej edycji :) 





#AmbasadorkaLPM 

Komu jeszcze udało się załapać do grona Ambasadorów LPM? Jakie zestawy otrzymaliście? :) Ja niestety jeszcze nie testowałam otrzymanych kosmetyków, ale dzisiaj z pewnością przyjrzę się im bliżej ;) 

6 rano... Trzeba wypić kawę i znów brać się do pracy, mimo że niedziela... ;)

Pozdrawiam Was :* Życzę miłego i  spokojnego dnia, bez żadnego pośpiechu :)))