wtorek, 1 marca 2016

Profesjonalna maska do włosów suchych i zniszczonych Il Salone Milano

Witajcie kochani!

Ostatnio zaczęłam zwracać większą uwagę na kondycję swoich włosów i zdecydowanie staram się dbać o nie codziennie, nie tylko raz w tygodniu, kiedy nakładam maskę... Szukałam dość długo ciekawych, skutecznych i bardziej profesjonalnych produktów do pielęgnacji włosów. Naprzeciw wyszły mi (w sumie bardziej pasowałoby tu określenie „spadły mi z nieba” :D) produkty od Alfaparf GroupIl Salone Milano.


Il Salone Milano to marka najczęściej wybierana przez najlepszych fryzjerów od niemal 40 lat. W latach 80-tych ubiegłego stulecia zachwycono się produktami Il Salone Milano w najlepszych salonach fryzjerskich we Włoszech i w krótkim czasie marka podbiła wiodące salony fryzjerskie na całym świecie. Obecnie ponad 300 tysięcy profesjonalistów nadal wybiera formuły Il Salone Milano oferując swoim klientom sprawdzoną jakość i doskonałe rezultaty. Od teraz Polki mogą cieszyć się jakością profesjonalnych produktów w zaciszu własnego domu.

W dzisiejszym poście chciałabym bliżej zapoznać Was z Profesjonalną maską do włosów suchych i zniszczonych Il Salone Milano.





„Profesjonalna maska do włosów suchych i zniszczonych. Formuła zawiera proteiny mleka, proteiny zboża oraz ceramidy, które w widoczny sposób poprawiają stan włosów. Włosy są zregenerowane, miękkie i aksamitne. Dla włosów, które potrzebują cudu... jest rozwiązanie prosto z salonu fryzjerskiego! Profesjonalny rezultat do osiągnięcia w domu”.



Jakie dobroczynne rezultaty zapewniają nam proteiny mleka, proteiny pszenicy oraz ceramidy? 
Proteiny mleka działają regenerująco i odżywczo, w naturalny sposób poprawiają nawilżenie i elastyczność włosów nadając im jednocześnie gładkość, połysk i zdrowy wygląd.
Proteiny pszenicy zawierają kompozycję aminokwasów podobną do keratyny, dzięki temu zwiększają zdolność włosów do zatrzymania wody, kosmyki stają się mocne, nawilżone i sprężyste. 
Ceramidy to naturalnie występujące lipidy we włóknie włosa. Stanowią nieodzowny element każdej pielęgnacji nawilżającej i wzmacniającej, która ma za zadanie chronić włosy oraz przywracać im zdrowy wygląd.


Produkt został ukryty w 250 ml, miękkiej tubie (dostępna jest również wersja 500 ml w słoju). Po otwarciu mamy, aż dwanaście miesięcy na zużycie maski. Szata graficzna już na pierwszy rzut oka kojarzy mi się z profesjonalną marką, którą używają i polecają najlepsi fryzjerzy. Miękkość tubki jest odpowiednia, nie miałam problemów z wyciśnięciem odpowiedniej ilości produktu na dłoń.



Pierwsze co urzekło mnie po zobaczeniu maski to konsystencja. Gęsta i treściwa, ale zupełnie bezproblemowa przy rozprowadzaniu na włosach. Maska wręcz „przyklejała się” do kosmyków, dzięki czemu nie było mowy o niekontrolowanym spływaniu i tym podobnych historiach — mogłam w trakcie kąpieli spokojnie zająć się innymi czynnościami bez obaw, że będę musiała kontrolować jej stan.



Następnym atutem jest zapach. Kojarzycie przyjemne dla nosa zapachy profesjonalnych kosmetyków podczas wizyty u fryzjera? Tak, właśnie pachnie ta maska — słodkawy aromat, kojarzący się właśnie z salonami fryzjerskimi. Osobiście bardzo lubię tę konkretną woń, ponieważ od razu kojarzy mi się z wysokogatunkowym produktem.



Pierwsze dobroczynne działanie maski zauważyłam już po pierwszym użyciu. Kwestia lepszego rozczesywania mokrych włosów to sprawa oczywista. Włosy już w trakcie suszenia (nie suszę włosów suszarką!) były tak miękkie i jedwabiste w dotyku, że miałam ochotę dotykać ich cały czas. Powstrzymywałam się trochę by móc ocenić rzeczywisty wygląd po wyschnięciu, bez mojego przygładzania palcami (bądź co bądź, ale każda włosomaniaczka powinna już wiedzieć, że nie powinno się dotykać swoich kosmyków, by dodatkowo ich nie zabrudzać i nie przyspieszać procesu przetłuszczania). Po całkowitym odparowaniu wody włosy wyglądały jakby przeszły metamorfozę. Z powykręcanych strąków, trudnych do okiełznania ujrzałam miękkie, sypkie oraz gładkie WŁOSY
Nie bez przyczyny tak napisałam. Chyba każda kobieta miała tzw. bad hair day. Ja ostatnio chyba codziennie! Do szału doprowadzało mnie, że kilka godzin po pielęgnacji włosy wyglądały jakbym ich nie myła, do szewskiej pasji dochodziłam, gdy zaraz po wysuszeniu miałam jakieś oklapłe frędzle, które nijak nie chciały współpracować ani z prostownicą, ani lokówką a o naturalnym, pięknym ułożeniu to już w ogóle mogłam zapomnieć...
Po kilkukrotnym, regularnym stosowaniu maski Il Salone Milano zobaczyłam prawdziwe włosy takie, jakie miałam kilkanaście lat temu, będąc dziecięciem, które nie miało skalanej czupryny farbowaniem i innymi eksperymentami.Zauważyłam, że nie muszę już używać prostownicy na całej długości, gdy chcę, by moje włosy były proste. Wystarczy, że lekko poprawię końcówki i viola! Kosmyki są po prostu dobrze dociążone (nie mylić z przeciążone!) i zdrowsze. Naprawdę widzę poprawę w kondycji moich włosów. Przestały się elektryzować, o wiele łatwiej współpracują i są przede wszystkim gładkie i lśniące.




Nie jestem specjalistą od składów, ale już na czwartym miejscu widzę proteiny pszenicy, więc nie mam żadnych „ale”. Dodatkowo maska u mnie działa tak jak producent obiecuje, dlatego nie wnikam w skład szczegółowo.
Obyło się bez przykrych incydentów typu łupież, podrażnienia, uczulenia itd. 



Ocena: zasłużona dycha! 10/10 - wpisuję maskę na swoją listę must have. Resztę produktów na wishlistę, bo chyba nie wytrzymam jak nie wypróbuję innych produktów od Il Salone Milano ;)
Dostępność: Rossmann
Polecam? Oczywiście! :)

Zapraszam Was również na fanpage Il Salone MilanoKLIK — możecie dużo więcej dowiedzieć się o kosmetykach oraz brać udział w konkursach, w których macie szanse je wygrać ;)

Serdecznie dziękuję Il Salone Milano za możliwość poznania marki oraz produktów.




Fakt, że otrzymałam produkt za darmo, nie wpłynął w żaden sposób na moją opinię o nim.


Poznaliście już produkty Il Salone Milano? Być może widzieliście je w swoim ulubionym salonie fryzjerskim?

Pozdrawiam Was :)

14 komentarzy:

  1. Fajna sprawa, tym bardziej że wydaje się być całkiem wydajna przez tę konsystencję (by the way, taka powinna być maska :D). Chyba nie jestem jednak grupą docelową tego produktu, moje włosy są nie tyle suche i zniszczone, co mało witalne i ze skłonnością do łupieżu, dlatego póki co stosuję olejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, maska jest bardzo wydajna :) Niestety moje były bardzo suche i zniszczone (głównie farbowaniem :/), więc ta seria spisała się u mnie genialnie :)
      Jest też druga seria przeznaczona do włosów normalnych i suchych :)
      http://www.ilsalonemilano.com/pl/caring-line/normal-dry-pl/

      Usuń
    2. O, to już zdecydowanie lepsze :D Warto się zastanowić, jak skończę kurację olejku (potem mi będzie ciężko stwierdzić, co pomogło, jak wymieszam). Ja farbuję dwójkami raz na parę miesięcy, więc to chyba nie ta przyczyna. Zwłaszcza że łupież mam od dużo wcześniej. Dzięki ^^

      Usuń
  2. U mnie maska nie wzbudziła aż zbyt dużych zachwytów. Lubię ją, przyjemnie się ją stosuję ale to tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po odżywkach i maskach nie wypałach i kilkumiesięcznym zmaganiem się z mega przesuszeniem włosów u mnie ta maska to rewolucja :) Długo szukałam czegoś, co wreszcie "postawi na nogi" moje włosy i maska z Il Salone Milano doskonale wpisała się w moje obecne potrzeby :) Szkoda, że u Ciebie nie było "tej" rewolucji ;)

      Usuń
  3. Ja mam bad hair day w taką pogod3 jak teraz, dlatego też wpiszę maskę na listę zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam bad hair day w taką pogod3 jak teraz, dlatego też wpiszę maskę na listę zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo o niej ostatnio czytałam ale osobiście nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. moja mama testowała szampon i odżywkę tej marki, myślę, że maska działa jeszcze intensywniej . fajnie, że dociąża włosy

    OdpowiedzUsuń
  7. nie używałam, ale może się skuszę :)

    Zapraszam do mnie na ROZDANIE :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ostatnio szczęście do recenzji kosmetyków tej marki:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim sama dodałam recenzję też widziałam ich dość sporo :D

      Usuń
  9. Dziś już czytałam o tej masce :) dobrze wiedzieć, że jest dostępna w Rossmanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba będzie się bliżej zapoznać z tą marką

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! :)
Czasami jedno pozytywne słowo dodaje skrzydeł gdy już chęci brak...

W wolnej chwili na pewno Was odwiedzę.
Jeżeli blog trafi w moje gusta - dodam do obserwowanych ;)

Pozdrawiam!